| |
|
|
ROTA SLUBOWANIA
MY, UCZNIOWIE PACANOWA SKŁADAMY DZIŚ UROCZYSTE ŚLUBOWANIE I PRZYRZEKAMY: • PODCZAS ZAJEC UCZYĆ SIĘ PILNIE;
• DBAĆ O KSIĄŻKI, PRZYBORY SZKOLNE I ZABAWKI;
• OPIEKOWAĆ SIĘ MŁODSZYMI DZIECMI;
• BAWIĆ SIĘ ZGODNIE;
• SWĄ POSTAWĄ SPRAWIAĆ RADOŚĆ SOBIE I NAJBLIŻSZYM;
• UŻYWAĆ MAGICZNYCH SŁÓW: PROSZĘ, DZIĘKUJĘ I PRZEPRASZAM;
• BYĆ WESOŁYM I UŚMIECHNIĘTYM PRZEZ CAŁY ROK.
PRZYWITANIE
Są już z nami wszystkie dzieci,
a więc zaczynamy:
Prawa ręka, lewa ręka, (machamy prawą i lewą ręką)
pieknie sie witamy. (głeboki ukłon)
IMIE
Ja mam imię, ty masz imię,
każdy swoje imię ma -
Teraz chcemy Cie przywitac,
Przedstaw nam sie tu raz dwa!
Wskazane dziecko mowi swoje imie.
MOJ DOM 
Mój dom to dom rodzinny,
Tu bliscy wszyscy sa,
Brat, siostra, mama, tata -
to mój prawdziwy dom.
Ref. Mój dom, mój dom, to wlasnie jest mój dom. /x2
Mój drugi dom - PACanow,
Gdzie dzieci razem sa
Tu bawie sie wesolo,
Tu jest mój drugi dom.
Ref. Mój dom, mój dom, to wlasnie jest mój dom. /x2
|
WITAJ
(na melodię "Panie Janie" )
Witaj (imie dziecka) /x2
Jak sie masz? /x2
Wszyscy Cię lubimy, /x2
Bądź wśród nas. /x2
PACANOW
Kiedy byłem mały,
Byłem w domu sam,
Nawet nie wiedziałem
ile latek mam.
Teraz jestem duzy
i PACanow znam.
Mam duzo przyjaciol -
juz nie jestem sam.
POZEGNANIE
Zajęcia skończone,
już chce nam się jeść!
Idziemy do domu:
- Do widzenia - Pa, pa - Cześć !
Machamy rękami na pożegnanie. |
|
 |
|
|
|
 |
|
|
HYMN POLSKI 
(Aktualna treść "Mazurka Dąbrowskiego" na podstawie załącznika nr 4 do ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych)
Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy.
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy.
Marsz, marsz Dąbrowski,
Z ziemi włoskiej do Polski.
Za twoim przewodem
Złączym się z narodem.
Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami.
Dał nam przykład Bonaparte,
Jak zwyciężać mamy.
Marsz, marsz...
Jak Czarniecki do Poznania
Po szwedzkim zaborze,
Dla ojczyzny ratowania
Wrócim się przez morze.
Marsz, marsz...
Już tam ojciec do swej Basi
Mówi zapłakany —
Słuchaj jeno, pono nasi
Biją w tarabany.
Marsz, marsz...
ROTA (rok 1908)
Słowa: Maria Konopnicka
Muzyka: Feliks Nowowiejski
Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!
Nie damy pogrześć mowy.
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy.
Nie damy, by nas gnębił wróg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy ducha,
Aż się rozpadnie w proch i w pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdzą nam będzie każdy próg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Ni dzieci nam germanił,
Orężny wstanie hufiec nasz,
Duch będzie nam hetmanił.
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nie damy miana Polski zgnieść
Nie pójdziem żywo w trumnę
W Ojczyzny imię, na jej cześć
Podnosi czoła dumne.
Odzyska ziemi dziadów wnuk!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
KATECHIZM POLSKIEGO DZIECKA
Władysław Bełza
– Kto ty jesteś?
– Polak mały.
– Jaki znak twój?
– Orzeł biały.
– Gdzie ty mieszkasz?
– Między swemi.
– W jakim kraju?
– W polskiej ziemi.
– Czem ta ziemia?
– Mą ojczyzną.
– Czem zdobyta?
– Krwią i blizną.
– Czy ją kochasz?
– Kocham szczerze.
– A w co wierzysz?
– W Polskę wierzę.
– Coś ty dla niej?
– Wdzięczne dziecię.
– Coś jej winien?
– Oddać życie.
UCZ SIĘ POLSKIEGO
Słowa: Agnieszka Osiecka
Muzyka: Maciej Małecki
Nieraz już przebyłam drogę, od grudnia do stycznia,
a nadziwić się nie mogę, jaka moja mowa śliczna.
Czasem uczą się polskiego Anglicy i Szwedzi,
Ale nic nie pojmą z tego co w tej mowie siedzi.
REF. : Ucz, ucz, ucz, ucz się polskiego,
na łatwe i na trudne dni.
Cóż, cóż, cóż, cóż w tym jest złego?
Co złego to nie my, co złego to nie my.
Zanim obywatel Szopen zasiadł do pianina,
to mu piękniej niż w Europie polskie chrząszcze brzmiały w trzcinach.
Chociaż tańczy modne tańce nasza młodzież cała,
w średniorolnym gospodarstwie dzięcielina pała.
REF. : Ucz, ucz, ucz, ucz się polskiego,...
Skocznie śpiewam czy też smutnie, zawsze dla jednego:
ON nastroił moją lutnię, nie wiem po co i dlaczego.
Porzucił mnie w rozmarynie, bo byłam nie taka,
lecz on zawsze bedzie przy mnie, bo wziął serce do plecaka.
REF. : Ucz, ucz, ucz, ucz się polskiego,... |
HYMN POLSKI
Słowa: Jozef Wybicki
Muzyka: autor nieznany
(Tekst według pisowni rękopisu "Piesni Legionów Polskich we Wloszech" Jozefa Wybickiego z 16-19 lipca 1797; od 26 lutego 1927 oficjalny hymn panstwowy Rzeczypospolitej Polskiej)
Jeszcze Polska nie umarła,
kiedy my żyjemy.
Co nam obca moc wydarła,
szablą odbijemy.
Marsz, marsz, Dąbrowski
do Polski z ziemi włoski
za Twoim przewodem
złączem się z narodem.
Jak Czarniecki do Poznania
wracał się przez morze
dla ojczyzny ratowania
po szwedzkim rozbiorze.
Marsz, marsz, Dąbrowski...
Przejdziem Wisłę przejdziem Wartę
będziem Polakami
dał nam przykład Bonaparte
jak zwyciężać mamy.
Marsz, marsz, Dąbrowski...
Niemiec, Moskal nie osiędzie,
gdy jąwszy pałasza,
hasłem wszystkich zgoda będzie
i ojczyzna nasza.
Marsz, marsz, Dąbrowski...
Już tam ojciec do swej Basi
mówi zapłakany:
"słuchaj jeno, pono nasi
biją w tarabany."
Marsz, marsz, Dąbrowski...
Na to wszystkich jedne głosy:
"Dosyć tej niewoli
mamy Racławickie Kosy,
Kościuszkę, Bóg pozwoli."
BOGURODZICA

(Utwór z przełomu XIII i XIV wieku, autor nieznany)
Bogurodzica Dziewica, Bogiem sławiena Maryja,
U twego Syna Gospodzina, Matko zwolena, Maryja !
Zyszczy nam, spuści nam.
Kyrie eleison.
Twego dziela Krzciciela, Bożyszcze,
Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze.
Słysz modlitwę, jąż nosimy,
A dać raczy, Jegoż prosimy:
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie rajski przebyt.
Kyrie eleison.
WSZYSCY POLACY 
(piosenka z repertuaru zespolu "Bayer Full")
Wieczorem, wieczorem, kiedy gwiazdy mocno lśnią
Wieczorem, wieczorem zaspiewajmy razem song:
REF: Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina,
Starszy czy młodszy , chłopak czy dziewczyna.
Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina,
Starszy czy młodszy , chłopak czy dziewczyna.
Hej , hej bawmy się, hej, hej śmiejmy się.
Hej , hej bawmy się, hej, hej śmiejmy się.
Nocą, nocą gdy po pracy w domu śpisz
Nocą, nocą każdy ma szczęśliwe sny.
A rano, a rano kiedy słońce jeszcze śpi
To wtedy, to wtedy zaśpiewamy ja i ty:
A kiedy, a kiedy z Polski wyjechałeś gdzieś
To nawet po latach my rozpoznamy się.
ŻEBY POLSKA BYLA POLSKA
Słowa: Jan Pietrzak
Z głębi dziejów, z krain mrocznych,
Puszcz odwiecznych, pól i stepów,
Nasz rodowód, nasz początek,
Hen od Piasta, Kraka, Lecha.
Długi łańcuch ludzkich istnień
Połączonych myślą prostą.
Żeby Polska, żeby Polska!
Żeby Polska była Polską!
Wtedy, kiedy los nieznany
Rozsypywał nas po kątach,
Kiedy obce wiatry grały,
Obce orły na proporcach-
Przy ogniskach wybuchała
Niezmożona nuta swojska.
Żeby Polska, żeby Polska....
Zrzucał uczeń portret cara,
Ksiądz Ściegienny wznosił modły,
Opatrywał wóz Drzymała,
Dumne wiersze pisał Norwid.
I kto szablę mógł utrzymać
Ten formował legion, wojsko.
Żeby Polska, żeby Polska.....
Matki, żony w mrocznych izbach
Wyszywały na sztandarach
Hasło: "Honor i Ojczyzna"
I ruszała w pole wiara.
I ruszała wiara w pole
Od Chicago do Tobolska.
Żeby Polska, żeby Polska....
|
LECH, CZECH I RUS
Dawno temu trzech braci - Lech, Czech i Rus wyruszylo na poszukiwanie nowych ziem dla siebie i swojego ludu. Wiele dni przedzierali sie przez puszcze. W koncu wyjechali na duza polane. Rósl na niej olbrzymi dab, w którego biale orly mialy gniazdo. Tam, na tle czerwonego, zachodzacego slonca, ujrzeli szybujacego bialego orla.
Lecha tak bardzo zachwycil ten widok, ze postanowil osiedlic sie w tym miejscu. Wybudowal tam gród, który nazwal Gnieznem - pierwsza stolice Polski. Potem stolica byl Kraków. Teraz jest nia Warszawa. Ale znak bialego orla – godlo naszego panstwa – towarzyszy nam do dzis.
Czech i Rus powedrowali dalej. Czech osiadl na poludniu, a Rus na wschodzie. Utworzyli tam panstwa: Czechy i Rus.
SMOK WAWELSKI
Dawno, dawno temu, za czasów panowania Ksiecia Kraka - legedarnego zalozyciela miasta Krakowa - nieustannie znikaly mlode dziewczeta, a nikt z Krakowian nie wiedzial, co sie z nimi stalo. Az pewnego razu okazalo sie, ze u stóp Wawelskiego Wzgórza w ogromnej pieczarze zyl straszliwy smok. Porywal on nie tylko bydlo, trzode chlewna i wszelaka zwierzyne, ale jego przysmakiem jednak byly tez mlode dziewczyny.
Ksiaze Krak zatem oglosil: "Kto zabije smoka, dostanie ode mnie pól królestwa i moja córke za zone". Wielu dzielnych rycerzy stawalo do walki z smokiem. Zadnemu jednak nie udalo sie mu pokonac. W koncu mlody szewczyk wpadl na wspanialy pomysl! Wypchal skóre owcy siarka i podrzucil pod pieczare smoka.
Glodny potwór zobaczywszy smakowita owieczke nie zastanawial sie dlugo - pozarl ja jednym tchem.
Zaraz potem poczul pieczenie w brzuchu. Z kazda chwila pieklo go coraz bardziej. Spragniony pobiegl na brzeg Wisly i poczal lapczywie pic wode z rzeki. Wypil jeden lyk, drugi, trzeci, ale ciagle nie mógl ugasic pragnienia. Pil wiec dalej, pil, az pekl!
Miasto zostalo uwolnione od straszliwego smoka, a szewczyk otrzymal od króla obiecana nagrode i poslubil jego córke.
O WAWELSKIM SMOKU Witold Zechenter

W podwawelskiej jamie mrok –
straszny tam zamieszkal smok.
Sieje postrach posród trzód
i krakowski trwozy lud.
Madry szewczyk w miescie zyl,
krakowiankom butki szyl.
Zaszyl siarke w owcza skóre,
na wawelska poszedl góre.
Zjadl barana smok i sarka,
bo go strasznie piecze siarka.
Wiec do Wisly mknie co sil.
Pil z niej wode, pil i pil...
Bylby wypil Wisly tonie,
ale pekl. I to juz koniec.
Dzis tam gdzie wawelska brama,
czernia zieje smocza jama.
WARSZAWSKA SYRENKA
Bardzo dawno temu z Atlantyku na Baltyk, przyplynely dwie siostry syreny. Byly to piekne kobiety z rybimi ogonami. Jednej z nich przypadly do gustu skaly w ciesninach dunskich i tam juz zostala. Od tej pory mozemy ja zobaczyc siedzaca na skale u wejscia do portu w Kopenhadze. Druga natomiast doplynela az do wielkiego nadmorskiego portu w Gdansku, a nastepnie Wisla szeroka, poplynela w góre jej biegu.
U podnóza dzisiejszego Starego Miasta wyszla z wody na piaszczysty brzeg, aby odpoczac. Miejsce, w którym sie zatrzymala, az tak jej sie spodobalo, ze postanowila tu zostac. Bardzo szybko zostala zauwazona przez pobliskich rybaków, poniewaz ktos podczas ich polowu wzburzal fale Wisly, platal sieci i wypuszczal ryby z wiecierzy. Jednak syrena tak oczarowywala ich swym pieknym spiewem, ze rybacy nic jej nie zrobili.
Jednakze podczas jej pieknego spiewu, dostrzegl ja bogaty kupiec, który bardzo szybko przeliczyl, ile moze na niej zarobic, jezeli uwiezi ja i bedzie ja pokazywac na jarmarkach. Podstepem ujal syrene i uwiezil ja w drewnianej szopie, bez mozliwosci dostepu do wody.
Skargi syreny uslyszal mlody parobek, syn rybaka i z pomoca przyjaciól w nocy uwolnil ja. Syrena z wdziecznosci za to, ze mieszkancy staneli w jej obronie obiecala im, ze w razie potrzeby oni tez moga liczyc na jej pomoc. I dlatego warszawska syrena jest uzbrojona w miecz i tarcze, które maja stanowic symbol obrony miasta Warszawa.
|
 |
 |
|
PYTANIA Emilia Wasniowska

Dlaczego but, chociaż ma nosek,
na katar nie choruje ?
Dlaczego oko w tłustym rosole
na boki nie zezuje ?
Dlaczego rączka od parasola
z pięciu się palców nie składa ?
Dlaczego widelec zębami nie gryzie,
skoro to innym się zdarza ?
Dlaczego igły maleńkie uszko
nigdy nie marznie na mrozie ?
Dlaczego kielich na długiej nóżce
w pończoszce chodzić nie może ?
Teraz na końcu mego wierszyka
zadam ostatnie pytanie:
Dlaczego łatwiej pytanie stawiać
niż odpowiadać na nie ?
MAMO, TATO
Muz.: A.Widlarz ; Sl.: M.Nawrocka
− Mamo, czemu słońce świeci?
− Żeby chętnie wstały dzieci!
− Mamo, kiedy spadnie deszcz?
− Nie wiem, zgaduj, jeśli chcesz!
− Mamo, skąd się biorą bajki?
− Może z kryształowej fajki?
− Mamo, ile świat ma lat?
− Tego nie wie nawet świat!
Ref.: Mamo, a ja wiedzieć chcę!
Mamo, proszę, naucz mnie!
Mamo, a ja wiedzieć chcę!
Mamo, proszę, naucz mnie!
− Tato, czemu ryczą krowy?
− To jest sposób ich rozmowy.
− Tato, czemu gwiżdże kos?
− Żeby śmiać się srokom w nos.
− Tato, kto wymyślił grzebień?
− Może kogut… ale nie wiem.
− Tato, ile nóg ma bąk?
− Chyba tyle, co i rąk.
Ref.: Tato, a ja wiedzieć chcę!
Tato, proszę, naucz mnie!
Tato, a ja wiedzieć chcę!
Tato, proszę, naucz mnie!
CYFERKI
Jeden, dwa i trzy – to Mama, Tata i Ty.
Cztery, pięć i sześć – lodów chciałbyś zjeść.
Siedem, osiem, dziewięć, dziesięć –
Bułek w torbie babcia niesie.
Ref. Jak to dobrze, że liczyć umie się. ( bis)
2. Bo cyferek rząd tak bardzo bawi mnie,
Z nich układam wciąż jakąś nową grę.
Liczę domy, liczę drzewa,
Zęby pieska kiedy ziewa.
Ref. Jak to dobrze…..
|
|
POZNAC SWIAT
W PACanowie juz od lat
Razem poznajemy świat.
Co wysokie, a co niskie
Co dalekie jest, co bliskie.
Jak bezpiecznie przejść przez ulice
Czy jeść chipsy i słodycze?
Jak napisać swoje imię?
Ile wody w rzece płynie?
Co to znaczy pod ochroną?
Czemu zupę mamy słoną?
Wszystkie wiadomości nowe
Czasem ciężko wchodzą w głowę.
Koleżanko i kolego:
Zastanawiaj się dlaczego.
Pytaj śmiało co i jak,
I poznawaj świat.
PATRZ SLONCE
Ref.
Patrz słońce się śmieje i śmiejmy się my.
My wszystkie, wszystkie dzieci.
Dni chcemy mieć jasne i piękne mieć sny
i pokój, pokój w świecie.
Czy skośne masz oczy,
czy czarna buzia twa,
siostrzyczko, braciszku
to dla was piosnka ta.
Ref.
Patrz słońce się śmieje....
Czy mieszkasz w Afryce
czy w Azji mieszkasz hen.
Usłyszysz na pewno
radosny śpiew nasz ten.
Ref.
Patrz słońce się śmieje....
POZNAC SWIAT Janina Golczowa

Kiedy ktoś ma brudne ręce i rękami tymi je,
czy powiecie, że to zdrowo, moi drodzy?
Bo ja nie, nie, nie.
Kiedy ktoś nie myje zębów, szczotki, pasty ani tknie,
Potem biega do dentysty - czy wam żal go?
Bo mnie nie, nie, nie.
Gdy ktoś przed grzebieniem zmyka, płacze, że mu włosy rwie,
Czy go za to pochwalicie, moi drodzy?
Bo ja nie, nie, nie.
Komu woda, mydło, szczotka nie potrzebne i nie w smak,
Czy nazwiecie go brudasem, moi drodzy?
Bo ja tak, tak, tak.
|
 |
 |
|
A JAK BEDE DOROSLA Danuta Wawilow

Jak mi ręce urosną,
jak mi nogi urosną,
jak już będę dorosła
i wysoka jak sosna,
to zostanę, zostanę, zostanę... no, kim?
To na pewno zostanę lekarzem!
Przyjdę w białym fartuchu,
mamie zajrzę do ucha,
tatę klepnę po brzuchu,
powiem: ,,Trzyma j się, zuchu!",
i zapiszę, zapiszę, zapiszę... no, co?
I zapiszę paskudne lekarstwo!
Co mi płacze i krzyki!
Będę robić zastrzyki!
Będę strasznie się trudzić!
A jak już mi się znudzi,
to zostanę, zostanę, zostanę... no, kim?
To zostanę okrutnym piratem!
Nie posłucham się taty.
Będę strzelać z armaty,
będę w worku pękatym
przechowywać dukaty,
będę straszną mieć brodę i pistolet... i co?
I piracką przepaskę na oku!
Co mi wiatry i burze!
Mogę trwać jak najdłużej!
Niechaj żyją podróże!
A jak nimi się znużę,
to pojadę, pojadę, pojadę... no, gdzie?
To pojadę z powrotem do mamy!
WSZYSCY DLA WSZYSTKICH J.Tuwim
Murarz domy buduje,
Krawiec szyje ubrania,
Ale gdzieżby co uszył,
Gdyby nie miał mieszkania?
A i murarz by przecież
Na robotę nie ruszył,
Gdyby krawiec mu spodni
I fartuch nie uszył.
Piekarz musi mieć buty,
Więc do szewca iść trzeba,
No, w gdyby nie piekarz,
Toby szewc nie miał chleba.
Tak dla wspólnej korzyści
I dla dobra wspólnego
Wszyscy musza pracować
Mój maleńki kolego.
TANCOWALA IGLA Z NITKA J.Brzechwa
Tańcowała igła z nitką,
Igła - pięknie, nitka - brzydko.
Igła cała jak z igiełki,
Nitce plączą się supełki.
Igła naprzód - nitka za nią:
"Ach, jak cudnie tańczyć z panią!"
Igła biegnie drobnym ściegiem,
A za igłą - nitka biegiem.
Igła górą, nitka bokiem,
Igła zerka jednym okiem,
Sunie zwinna, zręczna, śmigła.
Nitka szepce: "Co za igła!"
Tak ze sobą tańcowały,
Aż uszyły fartuch cały!
|
|
MRÓWKA Jan Brzechwa
Wół
Miał odwieźć do szkoły stół.
Powiada do osła: "Na wieś
Stół ten do szkoły zawieź."
Osioł pomyślał: "O, źle!"
I rzecze do kozła: "Koźle,
Odwieź ten stół, bardzo proszę,
Dostaniesz za to trzy grosze."
Zawołał kozioł barana:
"Odwieź ten stół jutro z rana."
Baran był na podwórku,
Do psa więc powiada: "Burku,
Odwieź, bo mnie nie ochota!"
Pies wezwał do siebie kota
I warknął: "Kocie-ladaco,
Ty zająć się masz tą pracą!"
Kot stołu wieźć nie zamierza,
Przywołał w tym celu jeża.
Jeż myśli: "Gdzie stół, gdzie szkoła?"
Więc szczura do siebie woła
I mówi: "Do pracy, szczurze,
Stół odwieź szybko, a nuże!"
Szczur chciał się myszą wyręczyć,
Lecz mysz nie lubi się męczyć,
Więc rzecze do żaby: "Żabo,
Stół odwieź, bo mnie jest słabo."
Żaba jaszczurkę zoczyła:
"Jaszczurko, bądź taka miła,
Najmocniej proszę cię, zawieź
Stół ten do szkoły na wieś."
Jaszczurka w pobliskich gąszczach
Zdołała dostrzec chrabąszcza:
"Stół odwieź, chrabąszczu drogi,
Bo bardzo bolą mnie nogi."
Lecz chrabąszcz to okaz lenia,
Powiada więc od niechcenia:
"Wiesz, mucho, zamiast tak brzęczeć
Mogłabyś mnie wyręczyć."
Mucha do mrówki powiada:
"Jest to okazja nie lada,
Stół trzeba odwieźć do szkoły.
Ty lubisz takie mozoły."
Mrówka,
Nie mówiąc nikomu ani słówka,
Chociaż nie była zbyt rosła,
Wzięła stół i do szkoły zaniosła.
TROJAK piosenka ludowa 
Zasiali górale owies, owies,
Od konca do konca, tak jest, tak jest!
Zasiali górale zytko, zytko,
Od konca do konca wszystko, wszystko!
A mom ci ja mendelicek,
W domu dwa, w domu dwa!
U sasiada swarnych dziewuch
Gromada, gromada.
A mom ci ja trzy mendele,
W domu dwa, w domu dwa!
Zadna mi sie nie podoba,
Tylko ta, tylko ta!
Zasiali górale owies, owies,
Od konca do konca, tak jest, tak jest!
Pozeli górale zytko, zytko,
Od konca do konca wszystko, wszystko.
A na polu góraleczek
Gromada, gromada,
Czemuzes sie wydawala,
Kiejs mloda, kiejs mloda?
Czemuzes sie wydawala,
Kiejs mala, kiejs mala?
Bedzie z ciebie gospodyni
Niedbala, niedbala!
|
 |

|
|
PONIEDZIALEK
WTOREK
SRODA
CZWARTEK
PIATEK
SOBOTA
NIEDZIELA |
PONIEDZIALEK
WTOREK
SRODA
CZWARTEK
PIATEK
SOBOTA
NIEDZIELA |
PONIEDZIALEK
WTOREK
SRODA
CZWARTEK
PIATEK
SOBOTA
NIEDZIELA |
TYDZIEN Jan Brzechwa
Tydzień dzieci miał siedmioro...
Niech się tutaj wszystkie zbiorą!
Ale przecież nie tak łatwo
Radzić sobie z liczną dziatwą:
Poniedziałek już od wtorku
Poszukuje kota w worku,
Wtorek środę wziął pod brodę:
Chodźmy sitkiem czerpać wodę.
Czwartek w górze igłą grzebie
I zaszywa dziury w niebie.
Chcieli pracę skończyć w piątek,
A to ledwie był początek.
Zamyśliła się sobota:
Toż dopiero jest robota!
Poszli razem do niedzieli,
Tam porządnie odpoczęli.
Tydzień drapie się w przedziałek:
No a gdzie jest poniedziałek?
Poniedziałek już od wtorku
Poszukuje kota w worku...
JAK BIEDRONKA ZGUBILA KROPKI Wanda Chotomska
W poniedziałek bardzo rano
pierwsza kropka wpadła w siano.
Drugą kropką wiatr we wtorek
grał w siatkówkę nad jeziorem.
W środę kos dał swoim dzieciom
do zabawy kropkę trzecią.
W czwartek czwarta z siedmiu kropek
w świat ruszyła autostopem.
Piąta kropka w piątek rano
wpadła w studnię cembrowaną.
Szóstą kotek wziął w sobotę
i nie oddał jej z powrotem.
A ta siódma przy niedzieli
spadła w mieście z karuzeli. |
|
OJCIEC I SYN piosenka ludowa 
W poniedziałek rano
Kosił ojciec siano,
Kosił ojciec, kosił ja,
Kosiliśmy obydwa.
A we wtorek rano
grabił ojciec siano,
Grabił ojciec, grabił ja,
Grabiliśmy obydwa.
A we środę rano
Suszył ojciec siano,
Suszył ojciec, suszył ja,
Suszyliśmy obydwa.
A we czwartek rano
Zwoził ojciec siano,
Zwoził ojciec, zwoził ja,
Zwoziliśmy obydwa.
A zaś w piątek rano
Sprzedał ojciec siano,
Sprzedał ojciec, sprzedał ja,
Sprzedaliśmy obydwa.
A w sobotę rano
Przepił ojciec siano,
Przepił ojciec, przepił ja,
Przepiliśmy obydwa.
A w niedzielę rano
Już nie było siana,
Płakał ojciec, płakał ja,
Płakaliśmy obydwa.
FRYZJER Wanda Chotomska
Od poniedziałku aż do soboty,
fryzjer ma bardzo dużo roboty.
W poniedziałki - robi przedziałki,
we wtorki - strzyże kędziorki,
w środy - goli brody,
w czwartki, piątki i soboty
kręci paniom papiloty.
A gdy skończy się fryzjerski tydzień
fryzjer w niedzielę za miasto idzie.
Siada pod drzewkiem, w zielonym cieniu
i te piosenkę gra na grzebieniu.
Robię przedziałki - w poniedziałki,
strzygę kędziorki - we wtorki,
golę brody - we środy,
a kręcę paniom papiloty
we czwartki, piątki oraz soboty.
|
 |

WIOSNA
marzec
kwiecien
maj |
|

LATO
czerwiec
lipiec
sierpien |
|

JESIEN
wrzesien
pazdziernik
listopad |
|

ZIMA
grudzien
styczen
luty
|
|
|
ROK
Wiosna niesie kwiaty,
Za nią idzie lato,
Jesień sypie kasztanami,
Zima biegnie z bałwankami.
Czas nam nie chce się zatrzymać.
Wiosna, lato, jesień, zima
Znów minął rok,
Kolejny rok. |
|
|
12 MIESIECY
Pierwszy miesiąc, czyli styczeń
Zwykle śniegiem w oczy dmucha.
Drugi miesiąc, czyli luty
Rzadko chodzi bez kożucha.
Trzeci miesiąc, czyli marzec
Co dzień zmienia nam pogodę.
Czwarty miesiąc, czyli kwiecień
Wczesnej wiosny ma urodę.
Piąty miesiąc, maj zielony
Hojną ręką rzuca kwiaty.
Szósty miesiąc, czyli czerwiec
Ziołom daje aromaty. Siódmy miesiąc, czyli lipiec,
kosą brzęczy, sierpem dzwoni.
Ósmy miesiąc, czyli sierpień
Jabłkiem błyska na jabłoni.
A dziewiąty, czyli wrzesień
Fioletami barwi wrzosy. A dziesiąty, a październik,
Rankiem nam czerwieni nosy.
Jedenasty ten listopad
Lubi deszcze i szarugi.
Zaś dwunasty, czyli grudzień
Twardym lodem kryje strugi.
KALUZYSCI D.Wawilow
Już od rana na podwórzu
wśród patyków i wśród liści
przycupnęli nad kałużą
pracowici kałużyści.
Wygrzebują brud z kałuży,
niech kałuża będzie czysta!
Pełne ręce ma roboty
każdy dobry kałużysta!
Rękawiczką i chusteczką
dwóch błocistów chodnik czyści.
Obrzucają się szyszkami
bardzo dzielni szyszkowiści.
Dwie kocistki pod ławeczką
cukierkami karmią kota ...
Świątek, piątek czy niedziela
na podwórku wre robota! |
SLONECZKO 
Sloneczko pózno dzisiaj wstalo.
I w takim bardzo zlym humorze,
I swiecic tez mu sie nie chcialo,
Bo mówi, ze zimno na dworze.
Ref.
Sloneczko nasze,
rozchmurz buzie,
Bo nie do twarzy ci
w tej chmurze,
Sloneczko nasze,
rozchmurz sie,
Maszerowac z toba bedzie lzej!
Sloneczko nasze
rozchmurz pyska,
Bo nie do twarzy ci
w chmurzyskach,
Sloneczko nasze,
rozchmurz sie,
Maszerowac z toba bedzie lzej!
Lecz gdy piosenke uslyszalo,
To sie tak bardzo ucieszylo,
Zza wielkiej chmury zaraz wyszlo
I nam radosnie zaswiecilo.
Ref.
Sloneczko nasze...
CO LUBIA DZIECI
Co lubią dzieci?
słońce - gdy świeci,
deszcz - kiedy pada,
wiatr- kiedy gada,
mróz- kiedy szczypie,
śnieg- kiedy sypie...
Każdą pogodę
z upałem, chłodem,
o każdej porze...
Byle na dworze! |
 |

WIOSNA |
|
KUKULKA 
Ku-ku, ku-ku! Precz zimo zla!
Juz bociek leci,
ciesza sie dzieci.
Wiosna, wiosna
idzie przez swiat.
Ku-ku, ku-ku! Juz kwitnie sad!
W galazkach drzewa
juz ptaszek spiewa.
Wiosna, wiosna
idzie przez swiat.
Ku-ku, ku-ku! Juz cieply wiatr.
Zatanczmy w kolo,
bo nam wesolo.
Wiosna, wiosna
idzie przez swiat.
BOCIEK
Kle, kle boćku kle, kle. Witaj nam bocianie.
Wiosna ci szykuje, wiosna ci szykuje
żabki na śniadanie. /2x
Kle, kle boćku kle, kle. Witaj nam bocianie.
Chłopcy ci zrobili, chłopcy ci zrobili
gniazdo w starym kole. /2x
Kle, kle boćku kle, kle. Witamy cię radzi.
Gdy zza morza wracasz, gdy zza morza wracasz wiosnę nam sprowadzasz. /2x |
|
MASZERUJE WIOSNA 
Tam daleko, gdzie wysoka sosna,
maszeruje droga mala Wiosna.
Ma spódniczke mini, sznurowane butki
i jeden warkoczyk krótki.
Ref.
Maszeruje Wiosna, a ptaki wokolo
leca i swiergoca glosno i wesolo.
Maszeruje Wiosna w reku trzyma kwiat,
gdy go w góre wznosi zielenieje swiata.
Nosi Wiosna dzinsowa kurteczke,
na ramieniu mala torebeczke.
Chetnie zuje gume i robi balony,
a z nich kazdy jest zielony.
Ref. Maszeruje Wiosna, a ptaki wokolo ...
Wiosno, Wiosno nie zapomnij o nas,
kazda trawka chce byc dzis zielona.
Gdybys zapomniala inna droga poszla,
zima by zostal mrozna.
Ref. Maszeruje Wiosna, a ptaki wokolo ...
|
 |

LATO |
|
LATO CZEKA 
Juz za pare dni za dni pare
wezmiesz plecak swoj i gitare
pozegnania kilka slów
Pitogoras badzcie zdrów
do widzenia wam canto, cantare.
Lato, lato, lato czeka
razem z latem czeka rzeka
razem z rzeka czeka las
a tam ciagle nie ma nas
Lato, lato, nie placz czasem
czekaj z rzeka czekaj z lasem
w lesie schowaj dla nas chlodny cien
przyjedziemy lada dzien
Lato, lato, mieszka w drzewach
lato,lato w ptakach spiewa
sloncu kaze odkryc twarz
lato, lato jak sie masz?
Lato, lato dam Ci róze
lato, lato zostan dluzej
zamiast sie po krajach wluczyc stu
lato, lato zostan tu !
Pożegnania kilka słów
Pitogoras bądzcie zdrów
do widzenia wam canto, cantare.
|
|
PO LACE BIEGA LATO 
Po lace biega lato
Uwija sie jak bak.
"Dzien dobry" mówi kwiatom
i piesci kazdy pak.
Ref.
Kto chce sie z latem spotkac,
Niech idzie z nami tam.
Rumianek i stokrotka
Pokaza droge nam.
Pomaga lato pszczolom,
Na kwiatach tez sie zna.
Usmiecha sie wesolo
I w berka z wiatrem gra!
Ref.
Kto chce sie z latem...
Gdy lato jest zmeczone,
W szalasie sobie spi
I we snie gra w zielone,
Bo laka mu sie sni.
|
 |

JESIEN |
|
CO ZROBIE Z KASZTANAMI
Hanna Zdzitowiecka
Z tych trzech będą grzybki.
Ładnie je wygładzę,
w kępkę mchu zieloną
jak w lesie posadzę.
Nad czwartym kasztankiem
potrudzę się chwilę
i zrobię dla mamy
koszyczek do szpilek.
Piątemu dam rączki
i nóżki z patyka.
Będę miał zgrabnego
kasztanka-ludzika.
|
|
PAN LISTOPAD 
Pan Listopad gra na basie: dylu, dylu, dyl.
Na jesiennym graniu zna sie
trawka dotknal strun.
Ref.
Wesolo gra muzyka, pada deszcz.
Swierszcz za kominem cyka, tancz, gdy chcesz.
Pan Listopad gra na bebnie: bara, bara, bum.
Z deszczem puka równo,
pieknie koncert daje mu.
Ref.
Wesolo gra muzyka, ...
Pan Listopad gra na flecie: fiju, fiju, fiu.
Z lisci zlotych ma berecik
a kubraczek kubraczek nut.
Ref.
Wesolo gra muzyka, ... |
 |

ZIMA |
|
HU HU HA! Maria Konopnicka 
Hu, hu, ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy,
mroźnym śniegiem w oczy prószy,
wichrem w polu gna! Nasza zima zła!
Hu! hu! ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
w ręku gałąź oszroniała,
a na plecach drwa... Nasza zima zła!
Hu! hu! ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
dalej śnieżkiem w plecy zimy,
niech pamiątkę ma! Nasza zima zła! |
|
TAK SIE ZACHMURZYLO 
Tak sie zachmurzylo,
slonko sie ukrylo.
Pada, pada sniezek bialy,
dawno go nie bylo. x2
Chodzmy na saneczki,
chlopcy i dzieweczki.
Pojedziemy wszyscy razem
z wysokiej góreczki. x2
Pedzimy, pedzimy,
nic sie nie boimy.
Az tu nagle bec, na sniezek,
i wszyscy lezymy! x2
SANNA
Zima, zima, zima
pada pada śnieg
jadą jadą w świat sankami
sanki dzwonią dzwoneczkami
dzyń, dzyń, dzyń,
dzyń, dzyń, dzyń,
dzyń, dzyń, dzyń .
|
 |
|
|
MAGICZNE SLOWA
Proszę
Dziękuję
Przepraszam
POWITANIE /
POŻEGNANIE
Dzień Dobry
--- Do Widzenia
Dobry Wieczór
--- Dobranoc
UMIEJETNOSC
PRZEDSTAWIANIA SIE
Mam na imię ... .
Mam ... lat . |
DOBRE ZWYCZAJE Cz. Janczarski
Słonko ma bardzo dobre zwyczaje
Dzień dobry mówi, gdy rano wstaje.
Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry wam
Sto jasnych promyków każdemu dam.
Gdy słonko chmura przykryje siwa
Mówi przepraszam, potem odpływa.
Przepraszam, przepraszam, to tylko żart,
Po niebie mnie gonił wesoły wiatr.
Gdy srebrny deszczyk spadnie dokoła:
„Dziękuję” – szumią zboża i zioła.
Dziękuję, dziękuję, za krople ros,
Już czekał na deszczyk kwiatek i kłos.
Słonko dzień cały po niebie chodzi.
„Dobranoc” mówi, kiedy zachodzi.
Dobranoc, dobranoc, zbudzę was znów,
A teraz dobranoc, przyjemnych snów.
GRZECZNE SLOWKA
Dziękuję, przepraszam i proszę.
Trzy słówka za trzy małe grosze.
I grzeczny królewicz
I ty - grzeczna królewno
Znacie te słówka, na pewno.
Ref. Trzy słówka za małe trzy grosze.
Dziękuję, przepraszam i proszę.
To przecież niewiele kosztuje,
Gdy powiesz uprzejmie dziękuję.
Korona ci z głowy
Nie spadnie na pewno.
Nawet, gdy jesteś królewną.
Ref. Trzy słówka za małe trzy grosze.
Dziękuję, przepraszam i proszę.
|
KWOKA Jan Brzechwa
Prosze pana, pewna kwoka
Traktowala swiat z wysoka
I mówila z przekonaniem:
"Grunt to dobre wychowanie!"
Zaprosila raz wiec gosci,
By nauczyc ich grzecznosci.
Pierwszy osiol wszedl, lecz przy tym
W progu garnek stlukl kopytem.
Kwoka wielki krzyk podniosla:
"Widzial kto takiego osla?!"
Przyszla krowa. Tuz za progiem
Zbila szybe lewym rogiem.
Kwoka gniewna i surowa
Zawolala: "A to krowa!"
Przyszla swinia prosto z blota.
Kwoka zlosci sie i miota:
"Co tez pani tu wyczynia?
Tak nablocic! A to swinia!"
Przyszedl baran. Chcial na grzedzie
Siasc cichutko w drugim rzedzie,
Grzeda pekla. Kwoka wsciekla
Cos o lbie baranim rzekla
I dodala: "Prózne slowa,
Takich nikt juz nie wychowa,
Trudno... Wszyscy sie wynoscie!"
No i poszli sobie goscie.
Czy ta kwoka, prosze pana,
Byla dobrze wychowana?
Trzy słowa przy sobie noszę:
dziękuję, przepraszam, proszę.

Prosze, przepraszam, dziekuje
pieknie, a nic nie kosztuje.
Uzywaj slów tych na co dzien,
bo one zawsze sa w modzie. |
|
|
|
CZARODZIEJSKIE SLOWO Walentyna Osiejewa
Malutki staruszek o długiej, siwej brodzie siedział na ławce i końcem parasola kreślił na piasku jakieś znaki.
-Niech się pan posunie –powiedział Pawełek i przysiadł na brzegu ławki.
Staruszek posunął się, spojrzał na czerwoną, nadąsaną twarz chłopczyka i powiedział:
-Coś ci się przydarzyło...
Pawełek rzucił spojrzenie z ukosa.
-No to co? A panu co do tego?
-Mnie nic do tego. Ale, jak widzę, przed chwila krzyczałeś, płakałeś i kłóciłeś się z kimś.
-I jak jeszcze! –odburknął gniewnie Pawełek. –Na pewno niedługo zupełnie z domu ucieknę.
-Uciekniesz?
-Ucieknę. Choćby przez Zośkę ucieknę. –Tu Pawełek zacisnął pięści. –O mały włos nie pobiłem się z nią teraz.
Ani jednej farby nie chce dać. A sama ma ich tyle!
-Nie chce dać? Ale z tego powodu uciekać nie warto.
-Nie tylko przez to. Babcia za jedną marchewkę wypędziła mnie z kuchni... po prostu ścierką wypędziła!
Pawełek aż sapał z oburzenia.
-Głupstwo! –powiedział staruszek. –Jeden cię skrzyczy, a drugi pogłaszcze.
-Nikt mnie nie pogłaszcze! –wykrzyknął Pawełek. –Brat łódką ma jechać, a mnie wziąć ze sobą nie chce. Ja mu mówię: lepiej weź mnie, bo i tak się nie odczepię, zabiorę wiosła i sam do łódki wlezę. Pawełek uderzył pięścią w ławkę i nagle umilkł.
-No i cóż? Brat nie chce cię zabrać?
-A dlaczego pan o wszystko pyta?
Staruszek pogładził długą brodę.
-Pragnę ci dopomóc. Jest takie jedno czarodziejskie słowo.
Pawełek aż usta otworzył.
-Powiem ci to słowo. Ale pamiętaj: trzeba je mówić cichym głosem, patrząc prosto w oczy temu, do kogo mówisz. Zapamiętaj: cichym głosem, patrząc prosto w oczy...
-A jakie to słowo?
Staruszek pochylił się do ucha chłopca. Jego miękka broda dotknęła policzka Pawełka. Staruszek szepnął mu coś do ucha i głośno dodał:
-To jest czarodziejskie słowo. Ale nie zapomnij, w jaki sposób je trzeba powiedzieć.
-Spróbuję –uśmiechnął się Pawełek –zaraz spróbuję.
Zerwał się i pobiegł do domu.
Zosia siedziała przy stole i rysowała. Przed nia lezały farby zielone, niebieskie, czerwone. Na widok Pawełka zgarnęła je natychmiast i nakryła dłonią. „Oszukał mnie staruszek –pomyślał ze złością chłopiec. –Czyż ona zrozumie czarodziejski słowo?”
Zbliżył się z boku do siostry i pociągnął ją za rękaw. Siostra obejrzała się. Wtedy, patrząc jej w oczy, chłopiec powiedział cichym głosem:
-Zosiu, daj mi jedną farbę... proszę cię...
Zosia otworzyła szeroko oczy. Palce jej przestały ściskać farby i zdejmując rekę ze stołu, bąknęła zmieszana:
-Jaką chcesz?
-Ja bym chciał niebieską –powiedział nieśmiało Pawełek.
Wziął farbę, potrzymał ją w dłoni, przeszedł się po pokoju i oddał farbę siostrze. Niepotrzebna mu była farba. Myślał teraz tylko o czarodziejskim słowie. „Pójdę do babuni. Właśnie cos gotuje. Wypędzi mnie czy nie?”
Pawełek otworzył drzwi do kuchni. Staruszka wyjmowała właśnie z brytfanny gorące pierożki. wnuk podbiegł do niej, objął i zwrócił ku sobie jej zarumienioną, pomarszczoną twarz, spojrzał w oczy i szepnął:
-Daj mi kawałek pierożka... proszę cię...
Babunia wyprostowała się. Czarodziejskie słowo promieniało z każdej zmarszczki na jej twarzy, z oczu i z uśmiechu.
-Cieplutkiego, cieplutkiego zachciało ci się, gołąbku mój! –powiedziała i wybrała najlepszy rumiany pierożek.
Pawełek aż podskoczył z radości i ucałował babunie w oba policzki.
-Czarodziej! Czarodziej! –szeptał do siebie wspominając staruszka.
Przy obiedzie Pawełek siedział cicho i przysłuchiwał się każdemu słowu brata. Kiedy brat powiedział, że pojedzie łódką, Pawełek położył mu rękę na ramieniu i po cichu poprosił:
-Weź mnie ze sobą... proszę cię...
Przy stole od razu wszyscy zamilkli. Brat podniósł brwi do góry i uśmiechnął się.
-Zabierz go –powiedziała naraz siostra. –Cóż ci to szkodzi?
-Dlaczego byś nie miał zabrać? –uśmiechnęła się babcia. –Naturalnie zabierz go.
-Proszę cię –powtórzył Pawełek.
Brat roześmiał się głośno, poklepał chłopca po ramieniu, zwichrzył mu włosy.
-Ech, ty podróżniku! No, dobrze, przygotuj się.
Pomogło! Znowu pomogło!
Pawełek zerwał się od stołu, wybiegł na ulicę. Ale na skwerze nie znalazł już staruszka. Ławka była pusta. Tylko na piasku widniały nakreślone niezrozumiałe znaki.
|
|
 |
|
|
ZABAWA w KOLORY
Osoba prowadząca mówi np. zielone, a reszta uczestników musi jak najszybciej dotknąć czegoś zielonego. Ta osoba, która pierwsza znajdzie przedmiot w kolorze zielonym, staje w środku i podaje kolejny opis. Nie muszą to być tylko kolory, mogą być również kształty, np. okrągły - dzieci znajdują to, co w otoczeniu jest okrąłe.
KOLORY B.Forma
Siadły dzieci przy stolikach.
Pędzle, kartki, farby mają.
Swe marzenia i wspomnienia
już na papier przelewają.
Żółty kolor wybrał Adaś,
namalował duże słońce,
żółty piasek, żółty płotek
i samochód szybko mknący.
Paweł niebieskim kolorem
namalował groźne morze.
Rzekę rwącą, jasne niebo,
kwiaty także w tym kolorze.
A czerwony lubi Ania,
już rysuje wielkie serce
i swą lalkę Karolinę
w pięknej, czerwonej sukience.
Na zielono stronę całą
Wojtek ładnie pomalował.
To jest łąka, na niej chętnie
każdy by poleniuchował.
Biały, czarny i brązowy,
te kolory lubi Ewa.
Czarny komin, białe kwiatki
i brązowa kora drzewa.
Każdy kolor jest wspaniały,
każdy zawsze coś wyraża.
Proszę zatem wszystkie dzieci
często bawcie się w malarza.
KOLORY J.Czechowicz
Różne na świecie kolory:
srebrzysta woda w kubełku,
szare myszęta w pudełku,
niedźwiadek z pluszu niezdarny,
rudy, pod brzuszkiem czarny...
A jeszcze z pięknego złota
świecące oczy u kota,
a jeszcze niebo przejrzyste,
wymyte błękitem, czyste...
A jeszcze drzewa zielone,
rybki w akwarium czerwone
i fiołkowe kwiatuszki
u żółtej od piasku dróżki...
A jeszcze pomarańczowe,
obłoki przedwieczorowe,
a jasne synka kędziory,
te najpiękniejsze kędziory...
Różne na świecie kolory... |
KOLOROWE KREDKI Fasolki 
Ref.:
Kolorowe kredki w pudeleczku nosze,
Kolorowe kredki bardzo lubia mnie,
Kolorowe kredki kiedy je poprosze,
Namaluja wszystko to co chce.
Namalują domek i na płocie kota
I wesołe słonko na pochmurne dni
A gdy w kosmos lecieć przyjdzie mi ochota
Prawdziwą rakietę namalują mi.
Kiedy jestem smutny, zawsze mnie pocieszą,
Siadamy przy stole i one i ja.
Malują cudownie, małpkę taką śmieszną,
Słonia na huśtawce i w rakiecie lwa.
FARBY Muz: T. Pabisiak; Sl: A. Galica
Ref.
Pudełeczko małe, w tym pudełku skarby.
Cieniutki pędzelek, kolorowe farby.
Cieniutki pędzelek, kolorowe farby.
Namaluję żółte słonko na niebieskim niebie.
Kwiaty na zielonej łące i domek dla Ciebie.
Ref.
Pudełeczko małe...
TRZY FARBY PIOTRUSIA H. Zdzitowiecka
Było ich trzy: czerwona, niebieska i żółta. Każda leżała w osobnej porcelanowej miseczce. „Farby”! – ucieszył się Piotruś i zaraz zabrał się do malowania obrazka. Narysował domek i dwa drzewka po obu stronach. Nabrał czerwonej farby na pędzelek i pomalował nią dach domku. Potem opłukał pędzelek w wodzie i umoczył go w farbie niebieskiej. Przesunął nim kilka razy ponad domkiem. „Moje niebo jest niebieskie jak prawdziwe – pomyślał – teraz trzeba pomalować drzewa i trawę”. Ba, ale jak zrobić trawę, kiedy nie ma zielonej farby?
Piotruś pomyślał chwilę. „Już wiem, zrobię jesień, bo w jesieni trawa jest żółta i liście na drzewach też…” Machnął pędzlem z takim rozmachem, że zajechał aż na brzeg nieba błękitniejącego za drzewem. Niebieska farba na drzewie był jeszcze mokra i połączyła się z żółtą. Piotruś chciał ratować zamazujący się obrazek, gdy zobaczył, że z pomieszanych farb żółtej i niebieskiej zrobiła się – zielona!
- Mam zieloną farbę! – ucieszył się – Już teraz mogę namalować trawę i listki na drzewie! A żółtą?… Żółtą pomaluje słońce i dmuchawce kwitnące na trawie!
Z zapałem mieszał obie farby, gdy nowa myśl przyszła mu do głowy:
„A gdyby tak połączyć czerwoną z niebieską albo żółtą?”
Za chwilę na obrazku kwitły już ciemnoliliowe fiołki, a drzewa wychylały się zza pomarańczowego płotka. Potem Piotruś przekonał się jeszcze, że kiedy się weźmie trochę więcej wody, to farby są bledsze i można tą samą niebieską malować i niebo, i chabry, i niezapominajki. A znowu czerwona, jak ją dobrze z wodą rozmiesza, zastąpi różową i można nią pomalować policzki dziewczynki stojącej przed domem. Nie spodziewał się Piotruś, że jego trzy farby dadzą mu tyle różnych kolorów. ...
|
|
 |
|
|
CZERWONE - ZIELONE

Gdy czerwone światło świeci,
stójcie w miejscu dzieci.
Uwaga!
Stop!
Gdy świeci zielone,
czas na drugą stronę.
Lewa, prawa.
Lewa, prawa.
SWIATLA SYGNALIZATORA D. Gellner
Idą dzieci, idą dzieci,
a nad jezdnią - sygnał świeci.
Mam czerwone wielkie oko,
mam buzię jak mak,
gdy pokażę się nad jezdnią,
wołam do was tak:
Uwaga! Czerwone światło!
Stój! O wypadek łatwo!
Mam zielone piękne oko,
zielone jak liść.
Gdy się zazielenię w górze,
to możecie iść.
Zielone światło, zielone!
Przechodźcie na druga stronę.
A czy mrugacie też,
kiedy pada deszcz?
Oczywiście! Co za pytanie!
Kto się zawsze zajmuje mruganiem,
ten nawet wtedy mruga,
gdy na świecie deszcz i szaruga!
ZIELONE SWIATLO T.Sliwiak
Ulicami spieszą ludzie,
każdy gdzieś przed siebie gna.
Idą grubi idą chudzi.
Ktoś na smyczy wiedzie psa.
Jadą auta i tramwaje
Dyliżansów tylko brak...
Ale oto wszystko staje,
pan policjant daje znak. Światło zielone, światło zielone,
można przechodzić
na drugą stronę.
Pojazdów szereg
posłusznie czeka.
Krzywda nie spotka
tutaj człowieka.
Póki zielone światło jak liść
bezpiecznie można iść. .. |
ULICZNE SYGNALY M. Szypkowska
Raz na jezdnię wlazła gapa
taka gapa, że aż strach!
Ktoś za kołnierz gapę złapał,
Ktoś na gapę krzyknął: Ach!
Ach ty gapo, Co ty robisz
Tu jest jezdnia chyba wiesz.
Autobusy samochody,
Motocykle pędzą też.
Uliczne sygnały zna duży czy mały.
Uliczne sygnały trzeba dobrze znać.
Gdy światło zielone na drugą idź stronę.
Lecz kiedy jest czerwone, wtedy musisz stać.
Jezdnia nie jest do spacerów,
do zabawy także nie!
Ciężarówki, sto rowerów
i tramwaje spieszą się!
Nie bądź gapą, nie bądź gapą,
gapa może skończyć źle!
Popatrz w lewo, potem w prawo!
Jezdnia wolna? Śmiało przejdź!
Uliczne sygnały zna duży czy mały.
Uliczne sygnały trzeba dobrze znać.
Gdy światło zielone na drugą idź stronę.
Lecz kiedy jest czerwone, wtedy musisz stać.
INDIANSKIM KROKIEM
Muzyka: E Palasz Slowa: M Terlikowska
Piosenka ta nieduża za nami pójdzie w trop.
Zielony sygnał: Ruszaj.
Czerwony znaczy: Stop
Zielony sygnał: Ruszaj
Czerwony znaczy: Stop
Piosenka ta kochani za nami będzie szła.
Bądź czujny jak Indianin
i bystry bądź jak ryś.
Bądź czujny jak Indianin
I bystry bądź jak ryś
Ostrożnie stawiaj kroki, wytężaj słuch i wzrok.
I zawsze patrz na boki
nim zrobisz pierwszy krok.
I zawsze patrz na boki
Nim zrobisz pierwszy krok.
W mieście ruch wielki
auta i tramwaje.
Na skrzyżowaniu
kto mądry staje.
|
|
 |
 |
|
POMOGE MAMUSI
Choc mam raczki male
i niewiele zrobie,
pomoge mamusi
niech odpocznie sobie.
Zamiote izdebke,
umyje garnuszki,
niech sie tu nie schodza
lakomczuszki muszki.
I braciszka uspie
w malej kolebusi,
chociaz tym pomoge
kochanej mamusi.
MAMO !!!
Mamo - zapnij mi guziczki.
Mamo - wciągnij mi buciczki.
Mamo - zawiąż sznurowadło.
Mamo - podnieś bo coś spadło.
Mamo - przynieś mi łyżeczkę.
Mamo - popraw poduszeczkę.
We dnie, w nocy, wieczór, rano,
ciągle tylko - pomóż mamo.
Za to beczeć umie sam,
znasz takiego, bo ja znam.
OKULARY Julian Tuwim
Biega, krzyczy pan Hilary:
"Gdzie są moje okulary?"
Szuka w spodniach i w surducie,
W prawym bucie, w lewym bucie.
Wszystko w szafach poprzewracał,
Maca szlafrok, palto maca.
"Skandal! - krzyczy - nie do wiary!
Ktoś mi ukradł okulary!"
Pod kanapą, na kanapie,
Wszędzie szuka, parska, sapie!
Szuka w piecu i w kominie,
W mysiej dziurze i w pianinie.
Już podłogę chce odrywać,
Już policję zaczął wzywać.
Nagle zerknął do lusterka...
Nie chce wierzyć... Znowu zerka.
Znalazł! Są! Okazało się,
Że je ma na własnym nosie. |
PORZADKI I.Salach
O zabawki zawsze dbamy
po zabawie posprzątamy.
Już samochód na wirażu:
pędzi prędko do garażu.
Lalki suną lekko w rzędzie:
bałaganu dziś nie będzie!
Każdy przedszkolaczek wie
po zabawie sprząta się.
Klocki ułożymy w kątku.
Krzyś pilnuje dziś porządku.
Lalki siedzą na tapczanie,
a w garażu auto stanie.
LEN Jan Brzechwa
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
- O wypraszam to sobie!
- Jak to? Ja nic nie robię?
- A kto siedzina tapczanie?
- A kto zjadł pierwsze sniadanie?
- A kto dzisiaj pluł i łapał?
- A kto się w głowę podrapał?
- A kto dziś zgubił kalosze?
- O - o! Proszę!
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
- Przepraszam! A tranu nie piłem?
- A uszu dzisiaj nie myłem?
- A nie urwałem guzika?
- A nie pokazałem języka?
- A nie chodziłem się strzyc?
- To wszystko nazywa się nic?
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało.
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda;
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się spać - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził;
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził. |
|
 |
 |
|
MOJE CIALO I
Rece do machania
Nogi do skakania
Palce do liczenia
Glowa do myslenia.
Nos jest do wachania.
Uszy do sluchania
Oczy do mrugania
Usta do spiewania.
MOJE CIALO II
Rączki robią klap, klap, klap
Nóżki robią tup, tup, tup
Tutaj swoja główkę mam,
A na brzuszku sobie gram.
Buźka robi: am, am, am
Oczka patrzą tu i tam
Tutaj swoje uszka mam,
A na nosku sobie gram.
LABADA 
Tanczymy labada labada, labada,
Tanczymy labada, malego walczyka.
Tancza go krasnale, krasnale, krasnale,
Tancza go krasnale i male dzieci tez.
Poruszamy sie po obwodzie kola krokiem dostawnym, trzymajac sie za rece. Mówimy tekst:
Raczki byly? (pokazujemy)
Byly! (pokazujemy)
Wloski byly? (pokazujemy) Nie! (itd)
BALONIK
Baloniku nasz malutki,
Rosnij duzy okraglutki,
Balon rosnie ze az strach,
Przebral miare no i trach!
GASKI

Gąski, gąski do domu!
Boimy się. - A czego?
Wilka złego. - A gdzie on jest?
Za górami, za lasami.
Gąski, gąski do domu! („wilk” łapie biegnące dzieci)
POCIAG 
Jedzie pociąg z daleka,
Ani chwili nie czeka,
Konduktorze łaskawy,
zabierz nas do Warszawy! /2x
Konduktorze łaskawy,
Zabierz nas do Warszawy!
Trudno, trudno to będzie,
dużo osób jest wszędzie. /2x
Pięknie pana prosimy,
Jeszcze miejsca widzimy.
A więc prędko wsiadajcie,
do Warszawy ruszajcie. /2x
GWIAZDKA 
Świeci gwiazdka jedna, druga
Główką kręci, oczkiem mruga.
Wszystkie gwiazdki zaświeciły,
wszystkie razem zatańczyły.
Ref.
Chodź gwiazdeczko,
chodź gwiazdeczko
zabawimy się w kółeczko (2X)
Krążą w kółko gwiazdki obie
czasem nogą tupną sobie.
Czasem głową pokiwają
i mrugają wciąż mrugają.
Ref.
Chodź gwiazdeczko...
DRZEWO
Kolka male, kolka duze,
glowa prosto, rece w gorze,
rece w prawo, rece w lewo,
tak sie chwieje wielkie drzewo
szu, szu, szu, szu, szu.
KRASNOLUDKI 
My jesteśmy krasnoludki, hopsa sa, hopsa sa!
Pod grzybkami nasze budki, hopsa, hopsa sa!
Jemy mrówki, żabie łapki, oj tak tak, oj tak tak!
A na głowach krasne czapki, to nasz, to nasz znak!.
Gdy ktoś zbłądzi, to trąbimy, trutu tu, trutu tu!
Gdy ktoś senny, to uśpimy, lulu lulu lu!
Gdy ktoś skrzywdzi krasnoludka, ajajaj, ajajaj!
To zapłacze niezabudka, uuuuu.
KOCHAM CIE Barney i Przyjaciele
Kocham Cie,
a Ty mnie,
wśród rodziny to się wie!
Gdy przytule Cie
i buziaka Tobie dam
Ty mi powiesz
“Kocham Cie”.
MIALA BABA KOGUTA
Miala baba koguta,
Wsadzila go do buta, siedz!
O mój mily kogucie,
Jakze ci tam w tym bucie jest?
Miala baba indora,
Wsadzila go do wora, siedz!
O mój mily indorze,
Jakze ci tam w tym worze jest?
Miala baba kokoszke,
Wsadzila ja w ponczoszke, siedz!
Moja mila kokoszko,
Jakze ci tam w ponczoszce jest?
Miala baba barana,
Wsadzila go do siana, hej!
O mój mily baranie,
Czy ci dobrze w tym sianie ... jest! |
|
GLOWA, RAMIONA 
(na melodię piosenki "Siekiera, motyka")
WERSJA I
Gimnastyka dobra sprawa,
Dla nas wszystkich to zabawa.
Ręce w górę, w przód i w bok,
Skłon do przodu - w górę skok.
Ref.:
Głowa, ramiona, kolana, piety,
Kolana, piety, kolana, piety,
Głowa, ramiona, kolana, piety,
Oczy, uszy, usta, nos.
WERSJA II
Gimnastyka to zabawa,
To dla dzieci fajna sprawa.
Ręce w górę, w przód i w bok,
Skłon do przodu – przysiad - skok.
Ref.:
Głowa, ramiona, kolana, piety,
Kolana, piety, kolana, piety,
Głowa, ramiona, kolana, piety,
Oczy, uszy, buzia, nos.
TANIEC POLAMANIEC 
To jest taniec, taniec polamaniec
To jest taniec, taniec polamaniec
Gdy od rana nic sie nie udaje
Pani w szkole jest jak osa zla
Kucharz znów na obiad szpinak daje
Ja na wszystko jeden sposób znam
REF:
To jest taniec, taniec polamaniec
Zatancz razem z nami, raz i dwa rekami.
Krec sie zwawo, i dwa kroki w prawo
teraz hop do góry i polaskocz chmury.
To jest taniec, taniec polamaniec
Mama z tata plasa, Tomek sie nie dasa.
Krec sie zwawo i dwa kroki w prawo.
(Jak pileczka skacze kazdy z nas).
Juz sloneczko wraca, z daleka
W klasie slychac Pani glosny smiech
Kucharz juz z lodami na nas czeka
REF: /3x
To jest taniec, taniec połamaniec
Zatańcz razem z nami, raz i dwa rękami.
Kręć się żwawo, i dwa kroki w prawo
teraz hop do góry i połaskocz chmury.
To jest taniec, taniec połamaniec
Mama z tatą pląsa, Tomek się nie dąsa.
Kręć się żwawo i dwa kroki w prawo.
(Jak ci smutno zatancz jeszcze raz).
STARY NIEDZWIEDZ 
Stary niedźwiedź mocno spi /2x
my się go boimy, na palcach chodzimy,
jak się zbudzi, to nas zje. /2x
Pierwsza godzina- niedźwiedź śpi,
druga godzina -niedźwiedź chrapie,
trzecia godzina - niedźwiedź łapie!
PANIE JANIE 
Panie Janie! Panie Janie!
Rano wstań! Rano wstań!
Wszystkie dzwony biją,
Wszystkie dzwony biją,
Bim, bam, bom.
Bim, bam, bom.
OJCIEC WIRGILIUSZ
Ojciec Wirgiliusz
Uczyl dzieci swoje,
A mial ich wszystkich
Sto dwadziescia troje:
Hejze, dzieci, hejze ha!
Hejze ha, hejze ha!
Róbcie wszystko co i ja,
Co i ja.
KOLKO GRANIASTE
Kółko graniaste czterokanciaste,
Kółko nam się połamało,
Cztery grosze kosztowało,
A my wszyscy bęc!
KARUZELA
Chłopcy, dziewczęta, dalej spieszmy się!
Karuzela czeka, wzywa nas z daleka.
Starsze już poszły, a młodsze jeszcze nie.
Hejże ha! Hejże ha! Śpieszcie się.
Hej, hopsasa, jak ona szybko mknie,
Hej, dalej, dalej do zabawy śpieszmy się! / x4
WYLICZANKA I
Palec pod budke,
bo za minutke
budka sie zamyka,
gosci nie przymyka
poniedzialek, wtorek, sroda, czwartek, piatek, sobota, niedziela -
budka sie otwiera...
WYLICZANKA II
Palec pod budke,
bo za minutke zamykam budke.(...)
Juz jest minutka,
zamknieta budka.
WYLICZANKA III
Dwa aniolki w niebie
pisza list do siebie.
Pisza , pisza i rachuja,
Ile kredek po-trze-bu-ja? (
np. piec: 1 - 2 - 3 - 4 - 5)
WYLICZANKA IV
Entliczek, pentliczek,
czerwony stoliczek.
Na kogo wypadnie,
na tego bec.
WYLICZANKA V
Pan Sobieski miał trzy pieski:
czerwony, zielony, niebieski.
Raz, dwa, trzy
po te pieski idziesz ty. |
|
 |
|